Być wolontariuszką na 8. Festiwalu Miłosza…

 I.

„Zrobimy coś dobrego i pięknego wspólnie.”

 

Uwierzyłam słowom Małgosi Sporek – Czyżewskiej, współzałożycielki Fundacji Pogranicze i przywiązałam się do nich. Siedziałyśmy wówczas na werandzie Dworu Miłosza w Krasnogrudzie w rocznicę przeprowadzki Czesława Miłosza w drugą przestrzeń. Snułyśmy plany o wizycie moich maturzystów w krainie Poety. Czyżby nieco zuchwałe marzenie zirytowało Autora „Doliny Issy”? Wielce prawdopodobne, bo… nagle przyroda (?) zmieniła dekoracje –  piękna słoneczna sierpniowa sceneria zniknęła, a rozszalała się burza, która powaliła wiekowe jesiony. Te same, o których Miłosz pisał w wierszu „Mój dziadek Zygmunt Kunat”: „Nad znajomym jeziorem (…), pod jesionami, które miały znaleźć się w moich wierszach.” Ale że wolą wnuka Zygmunta Kunata było uczynić Krasnogrudę „miejscem użytecznym”, zrobiłyśmy wspólnie z Małgosią coś dobrego i pięknego.

 

 

II.

„Znikają ludzie, zwierzęta, drzewa, krajobrazy…”

 

Przeciw znikaniu ludzi była ta zimowa podróż do Krasnogrudy, do Dworu Miłosza, do Ludzi tworzących Fundację Pogranicze. Nieliczna, bo ośmioosobowa, grupa maturzystów  z 3 A przyjęła zaproszenie do krainy Poety. W szaleńczym czasie przedmaturalnym ci młodzi ludzie chcieli przeżyć przygodę spotkania.

 

„To, co dane, – napisał niegdyś Piotr Kłoczowski –  nigdy już nie zostanie odebrane i czeka cierpliwie na moment „szoku rozpoznania”, na indywidualne intymne zaistnienie.” Zapewne i to, co nastolatkom dała podróż do krainy Czesława Miłosza, zaczeka cierpliwie na moment „szoku rozpoznania”.

 

 

III.

Ścieżka, ścieżki, ścieżce… między ścieżkami

 

Po powrocie z zimowej podróży do Krakowa zadzwoniłam do Krakowskiego Biura Festiwalowego i zaproponowałam współpracę. Wszak zrobiłyśmy z Małgosią coś dobrego i pięknego – warto, by i inni krakowscy licealiści poznali genius loci Krasnogrudy. I tak zrodził się projekt „Ścieżka, ścieżki, ścieżce… między ścieżkami. Program wolontariatu dla młodzieży. Kraków – Sejny 2019”. Składają się nań trzy moduły: wolontariat w czasie Festiwalu Miłosza, spotkanie z Czesławem Miłoszem w Jego słowie poetyckim i w krainie Poety oraz udział w konferencji naukowej „Czesław Miłosz i wiek XXI”, organizowanej przez Katedrę Krytyki Współczesnej UJ. W pilotażowej edycji udział bierze pięć Siódemkowiczek.

 

 

IV.

Być wolontariuszką na 8. Festiwalu Miłosza… kilka słów Debiutantek

 

MAGDA: Wolontariat był dla mnie odkryciem człowieka za nazwiskiem na ulotce. Samo doświadczenie fizycznego spotkania się dwóch par oczu po autorskim spotkaniu jest doświadczeniem poruszającym. Udało mi się w tych najbardziej nierozpoznanych i tajemniczych, odsłonić pokłady wrażliwości, którą Autorzy przekładają na swoją poezję. Dobrze jest poznać człowieka.

 

AGATKA: Bycie wolontariuszką na Festiwalu Miłosza to czterodniowe oddychanie poezją i obcowanie z żywą literaturą. To bycie częścią ogromnie wartościowego i ważnego przedsięwzięcia. Dla mnie osobiście – wyzwanie, wyjście z własnej strefy komfortu i ryzyko, którego warto było się podjąć. A przede wszystkim ogromna radość, że mogę brać udział w tak wyjątkowym wydarzeniu i poszerzać granice mojego, niedojrzałego jeszcze, nastoletniego świata.

 

HANIA: Być wolontariuszką na Festiwalu Miłosza to święto, które ogarnia swoją magią cały okres festiwalu, pozwala skupić się na tym, co dzieje się  tu i teraz. To szansa na obcowanie ze słowem i na bycie obecnym.

 

ULA: Być wolontariuszką na Festiwalu Miłosza to sprawa bardzo nieprzewidywalna i pełna niespodzianek. Jednak atmosfera pracy jest bardzo ciepła i przyjemna, a w gratisie otrzymujemy niepowtarzalne okazje spotkania z niezwykłymi ludźmi. Sama świadomość obecności wybitnych pisarzy i myślicieli jest czymś wielkim, a słuchanie rozmów i dyskusji z nimi bardzo otwiera umysł.

 

ZOSIA: Być wolontariuszką na Festiwalu Miłosza to pomagać przy współtworzeniu świata, w którym na parę chwil oddajemy głos poezji. Dla mnie była to przestrzeń zatrzymania i spotkania. Poezja daje niezwykłą możliwość spotkania się z samym sobą i światem drugiego człowieka. Wolontariuszowanie pomogło przylgnąć do festiwalu – być już nie tylko uczestnikiem, ale współtwórcą –  nawet jeśli współtworzenie sprowadzało się do zmieniania koziołków z nazwiskami artystów, czy przynoszenia im wody. Tak – bez profanum nie byłoby poezji, a artyści też ludzie i wodę muszą pić.

 

 

V.

Zdobycie władzy

 

Zdobyła władzę nad nami uczestniczącymi. Zdobyła władzę nad sposobem myślenia, nad językiem rozmów, także tych na marginesie spotkań. Zdobyła władzę nad rytmem codziennego spiesznego kroku do przodu, zmieniając go w wyciszenie przystanięcia i wejścia w głąb. POEZJA.

 

Agnieszka Foryś